Dosyć popularny temat maili, które do mnie trafiają: Jak założyć płatny serwis bukmacherski? Czy opłaca się założyć serwis z płatnymi typami? Jak sprzedawać swoje typy? No to pora na instrukcję krok po kroku, jak to zwykle na blogu – opisaną w dość dosadny jak się przekonacie sposób. Nie zrażajcie się obrazkiem. Sky is the limit – słynne motto amerykańskich inwestorów pasuje tutaj jak ulał. 
1. Zdobywasz doświadczenie w zakładach. W pewnym momencie, gdy wygrasz kilka kolejnych zakładów stwierdzasz, że jesteś czołowym typerem w kraju.
2. Patrzysz na zagraniczne i krajowe strony z płatnymi typami bukmacherskimi. Zauważasz, że wszystkie są do dupy, skoro po kilku latach nie udaje im się wycisnąć średnio więcej niż kilka procent yieldu. Sam przecież miałeś w ostatnim tygodniu więcej.
3. Postanawiasz założyć swój własny płatny serwis. Podpatrujesz działające serwisy, tworzysz w myślach serwis, który stanie się w krótkim czasie najbardziej popularnym serwisem bukmacherskim w kraju a tobie pozwoli zbić majątek.
4. Wymyślasz zajebistą nazwę. Ale niefart. Domena zajęta. Kolejne pomysły również. W końcu się udało, domena najbardziej-profesjonalne-doradztwo-bukmacherskie.pl jest wolna!
5. Wysyłasz zapytanie do agencji interaktywnej, bądź samemu szukasz grafika i programisty. Piszesz im jaki serwis chcesz mieć. Po paru godzinach przychodzi wycena. 12 tysięcy? Czy ich pojebało?
6. Odpalasz google i wpisujesz “darmowe szablony stron”. Nie znalazłeś nic ciekawego. Ostatecznie bierzesz ten, który znalazłeś na rapidshare. Ładny i do tego za darmo, tylko frajer płaciłby za takie coś te kilkadziesiąt dolarów. Zresztą po co miałbyś naruszać 20% swojego budżetu bukmacherskiego?
7. Przychodzi kolej żeby wrzucić jakieś fajne teksty na stronę. Siedzisz cały dzień przed oknem Word-a. To co napisałeś jest do dupy. Zaglądasz więc na inne płatne strony i kopiujesz to co oni mają zmieniając w tekście nazwę serwisu. Nie. Trzeba to jeszcze trochę pokolorować. Dopisujesz jak świetnym typerem jesteś i dlaczego konkurencja jest do dupy a ty nie. A i jeszcze skany kuponów. Nic tak nie działa na wyobraźnie jak wygrane. Robisz screeny swoich zakładów u bukmachera, tylko tych wygranych rzecz jasna. Dorabiasz większe numerki w photoszopie, wygrana 5000zł wygląda lepiej niż 50zł…
8. Ustalasz ceny abonamentów. Hmm… 199zł złotych za miesiąc będzie w sam raz, dobre typy trzeba dobrze cenić!
9. Czas mija, ale nikt na razie nie chce kupować tych abonamentów. Ludzie muszą się dowiedzieć o moim serwisie!
10. Spamujesz wszystkie możliwe fora bukmacherskie, dodajesz linki w komentarzach i na listach dyskusyjnych. Nie omijasz nawet tego bloga. Kupujesz też na allegro ebooka “wszystko o marketingu w internecie” koszt 9,99zł.
11. Promocja wreszcie przynosi efekty! Masz już kilkudziesięciu użytkowników, tylko cholera, wyniki jakoś nie za bardzo…
12. Czas mija, użytkowników przybywa, ale kolejny miesiąc wyszedł bez zysków a nawet na minusie. Pech, wcześniej tak dobrze mi szło.
13. Użytkownicy zaczynają się burzyć kiedy przychodzi kolejny miesiąc bez zysków. Ty też masz dość, po za tym sprzedaż abonamentów spadła prawie do zera. Wtedy wpadasz na pomysł. Usuwasz ze statystyk kilka przegranych meczów, dodajesz kilka wygranych. Hokus pokus i nagle okazuje się, że zamiast straty jest 40% zysk. Abonamenty znowu dobrze się sprzedają.
14. Dotychczasowi użytkownicy zauważają oszustwo i zarzucają ci brak wiarygodności. Postanawiasz się uwiarygodnić – muszę mieć monitoring!
15. Cholera. Sports tipsters chce za to 300 funtów plus vat! Postanawiasz olać to i założyć swój własny monitoring jak betmonitor.
16. Udało się, masz serwis który osiąga niesamowite zyski i przy tym ma monitorowane archiwum. Tylko cholera, kolejny miesiąc z ogromną stratą. Użytkownicy są tak zdesperowani, że zaczynają ci grozić.
17. Masz tego dość. Postanawiasz sprzedać serwis. Oczywistym adresem pod który się udajesz jest allegro.pl. Serwis zarabia trochę kasy więc sprzedasz go za sporą kwotę bez problemu. Zarobki dokumentujesz screenem płatności. A co tam, zamiast 2000 zł dorabiasz 20000 zł. Wystawiasz serwis od 1zł, ale licząc na pięciocyfrową kwotę. W międzyczasie okazuje się, że wszystkie serwisy wystawiona na allegro zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, wtf? Ostatecznie licytacja kończy się na sumie 352 zł.
18. Szczęśliwy nabywca już w myślach przelicza zarobione pieniądze. Ty masz trochę odpoczynku od prowadzenia serwisu.
19. Po trzech miesiącach znowu miałeś długą serię przegranych zakładów. Zabrakło pieniędzy na kolejny zakład…
20. Postanawiasz odpalić swój kolejny płatny serwis. Wracasz do punktu pierwszego.