Jak grać surebety?

Wahałem się jaki tytuł dać temu wpisu ;) może lepiej zabrzmiałoby coś w stylu surebety na sterydach. Ale mniejsza z tym.

Ktoś mnie ostatnio zapytał na pewny sposób na wygrane w zakładach. Zamiast odpowiadać jakimś debilnym frazesem typu pewne to są tylko śmierć i podatki postanowiłem napisać coś przydatnego. Surebety, jak wiadomo są pewne, przynajmniej w większości.

Jakiś czas temu na stronie umieściłem listę aktualnych surebetów oraz kalkulator przydatny w ich obstawianiu. Zakładam, że nie jesteście totalnymi moronami i wiecie już mniej więcej co to są surebety i jak działają. Jeśli to wiecie, wiecie również że przeciętnie pojedynczy surebet przynosi coś około 1,2 czy góra 3 procent zysku. Tak samo, że jak to zwykle bywa przy równoległych zakładach arbitrażowych – co najmniej jeden z nich musi przegrać. Może to nie brzmi najlepiej, ale to świetna wiadomość.

Dlaczego? W kontekście omawianych tu niedawno bukmacherskich programów partnerskich, możemy łatwo podbić ogólny zysk z surebeta o dobre kilkadziesiąt procent – to właśnie surebety na sterydach. ;) Bukmacherzy w ostatnich latach się bardzo wycwanili, stosują coraz wymyślniejsze techniki, żeby jak najskuteczniej oskubać was z kasy. Jednym z takich wynalazków są właśnie programy partnerskie, które mają za zadanie zaprząc do promocji bukmachera tysiące ludzi, w zamian za co bukmacher dzieli się częścią swojego zysku (twoimi przegranymi).

No więc czas z hujami trochę powalczyć ich własną bronią *. :D Jak to działa w szczegółach:

Kupujemy domenę promocjeiofertybukmacherskie.pl czy coś w tym stylu i zakładamy stronę, blog czy cokolwiek innego. Będziemy na niej opisywać bukmacherów, promocje bukmacherskie lub stworzymy katalog bukmacherów, whatever…

Rejestrujemy konta w programach partnerskich – lepiej to zrobić wcześniej, bo większość wymaga wcześniejszej akceptacji przez menadżera programu – ale tylko tych, co płacą prowizję w systemie revenue share (a nie np. cpa) i są popularne w surebetach. Następnie wstawiamy linki partnerskie lub bannery na naszą stronę.

A teraz do sedna.

Przeglądamy aktualną listę surebetów (link był wyżej) i znajdujemy takie zdarzenie jak np. to  gdzie drużyna A gra z drużyną B a kurs na under 2,5 w bukmacherze William Kill jest 1,89 a na over 2,5 w bukmacherze Pineapple jest 2,21.

Hurra, mamy surebeta. Z tym, że taki surebet daje w przybliżeniu jakieś 1,88% zysku, innymi słowy 188 zł przy zagraniu go za 10.000zł. Gra nie warta świeczki? Ależ skąd. Wchodzimy na naszą stronkę, klikamy na odpowiednie bannery i zakładamy konta w powyższych bukmacherach.

Do William Killa wpłacamy 5390 złotych a do Pineapple 4609 i stawiamy zakłady. Czekamy na zakończenie rozgrywki. Mecz zakończył się wynikiem 2:2 więc odbieramy wygraną 10187 złotych z Pineapple i cieszymy się naszymi 187 złoty zysku bez ryzyka… Normalnie cały proces tutaj by się zakończył.

No ale po coś traciliśmy czas na zakładanie kont partnerskich, nie? Skoro nasz surebet wygraliśmy w Pineapple to przegraliśmy zakład w William Killu. A skoro tak, to jako partnerowi należy nam się 30% prowizji od przegranej (5390zł) = 1617 złotych wraca na nasze konto. Tym sposobem zamiast surebeta z zyskiem 1,8% mamy całkiem przyjemny zysk 1800 zł czyli 18% – i tak samo jak oryginalny surebet – bez żadnego ryzyka.

Prawda że fajnie?

* w założeniu miał to być jakiś wymyślny motywacyjny slogan. Hmm…

Skuteczne darmowe typy bukmacherskie

Zwykle z szyderczym uśmiechem na facjacie obserwuję zajadłych przeciwników płatnych typów. Wpiszcie sobie w google: płatne typy forum lub podobne hasło i poprzeglądajcie co ludzie o tym piszą. Zwykle ogólna opinia jest taka: nie korzystałem, ale jak ktoś bierze kasę za typy to na pewno naciągacz, bo przecież jest mnóstwo stron, które podają typy za darmo. Nie potrafię rozgryźć, dlaczego ludzie obdarzają kogoś tak bezgranicznym zaufaniem, tylko dlatego, że daje im coś za darmo.

Tak jak pisałem w poprzednim wpisie. Jeżeli masz iloraz inteligencji odrobinę większy od przeciętnej surykatki wiesz że nie ma nic za darmo. Tyczy się to zwłaszcza branży bukmacherskiej. Pora rozwinąć temat.

Stworzenie profesjonalnego serwisu internetowego, zakup dobrej domeny, serwera, zapełnienie jej contentem a potem reklama, aktualizacje i utrzymanie kosztują. I to wcale niemałe pieniądze. Nie ma się co łudzić, nikt nie inwestuje takich kwot pro publica bono. Nikt nie działa charytatywnie. To nie Jurek Owsiak z jego orkiestrą. Jeżeli inwestujemy jakieś pieniądze w serwis to oczekujemy po 1) że ta kwota się zwróci, po 2) że przyniesie nam jakiś zysk.

Dlatego też przeciętna darmowa strona bukmacherska wygląda tak:

Dla niewtajemniczonych – wszystkie reklamy bukmacherskie zaznaczyłem na pomarańczowo. Zajmują one większość powierzchni strony.

Są też typy, podawane codziennie i co najważniejsze za darmo. Raj? Niekoniecznie. Tak jak pisałem przy okazji poprzednich wpisów – jeżeli strona reklamuje bukmacherów na 90% robi to poprzez program partnerski, egro, jest więcej niż prawdopodobne, że właściciel strony zarabia na twoich przegranych. To bardzo cwana zagrywka bukmacherów. Przy takim systemie rozliczeń po prostu nikomu nie opłaca się żeby ktoś poza bukmacherem coś tu zarobił.

Innymi słowy, lepiej zarzucić jakiegoś public beta z popularną drużyną, podać jakieś wybiórcze statystyki, napisać fajny opis i ludzie to będą grali. No bo przecież typy od profesjonalnego typera i za darmo, no i faworyt! A gdy przegra? No to argument zwykle jest taki – czego ty od nas użytkowniku wymagasz – przecież dostajesz typy za darmo! I to jest właśnie ta zależność, płacisz za coś = wymagasz. Dostajesz za darmo = powinieneś być kurwa wdzięczny. :D Ale branża bukmacherska jest specyficzna, tutaj za darmowe typy też się płaci – swoimi przegranymi. Najczęściej w proporcjach 70% dla bukmachera i 30% dla “partnera”.

Czy na darmowym forum bukmacherskim opłaca się trzymać dobrego typera? Czy może kogoś takiego jak Stoper lepiej wykopać stamtąd po kilku latach współtworzenia forum pod byle pretekstem? :)   Wygrywający użytkownicy nikomu nie są na rękę – przynoszą  straty zarówno bukmacherowi jak i partnerowi zerując jego prowizję.

Szkoda że większość ludzi nie zna jeszcze tego schematu. Szkoda że ciągle tak wielu bezinteresownie wierzy w skuteczność darmowych typów i uczciwość osób je udostępniających.

No ale jak to mówią – głupich nie sieją.

Płatne typy z zagranicznych serwisów

Wielokrotnie otrzymuję pytania w stylu:

“Jakie zagraniczne serwisy z płatnymi typami polecasz?”

“Szukam dobrych typów w zagranicznym serwisie bo polskie to dno”

“Organizuję składki na zagraniczne płatne typy – jesteś zainteresowany?”

“Mam dostęp do mega dobrych typów z zagranicznego serwisu i za parę groszy mogę się nimi podzielić”

Zacznijmy od tego. W przypadku większości szanujących się serwisów, które nastawiają się na rynek globalny, ceny zaczynają się od jakichś 50 eur za miesiąc dostępu. Są takie, które każą sobie płacić po kilkaset eur za miesiąc, czy nawet za pojedynczy typ – choć szczerze mówiąc nie ma żadnych przesłanek żeby za typy płacić takie pieniądze. Jeżeli wraz z ponadprzeciętnie wysokim abonamentem ktoś używa jednocześnie słów fix, insider czy secret to można sobie z miejsca taki serwis odpuścić – tak awansem mówiąc.

Czy te kilkadziesiąt eur za dostęp to dużo czy mało? A może w ogóle nie powinno się płacić za typy?

Tak jak w popełnionym jakiś czas temu wpisie – płatne typy za i przeciw -  cały czas utrzymuję, że za dobre usługi warto płacić. Jeżeli nawali nam samochód to zamiast grzebać przy nim cały dzień lepiej odstawić go do mechanika. Jeżeli coś nas boli, to zamiast leczyć się przy pomocy medycyny ludowej, lepiej zapłacić za wizytę u lekarza.

Tak samo jest z typami. Możemy siedzieć nad tym całymi dniami, bez gwarancji na sukces, albo kupić dobre typy od kogoś (i zwalić na niego winę jeśli nie osiągniemy sukcesu). Płacenie za typy nie jest niczym niezwykłym.

Alternatywą dla płatnych serwisów bukmacherskich są serwisy darmowe (thank you Captain Obvious). Warto poświęcić chwilę czasu i zastanowić się jak funkcjonują. Jeżeli nie pobierają żadnych opłat to 95% nich utrzymuje się z reklamowania bukmacherów. Jeżeli reklamują bukmacherów to zapewne uczestniczą w programach affiliacyjnych. A to mówi już nam bardzo dużo o motywach działania właściciela.

Jak działa program partnerski? Zasada jest w większości przypadków ta sama, mimo to, bardzo niewielu użytkowników stron bukmacherskich zdaje sobie sprawę jak bardzo jest robiona w chuja. Sorry za dosadne słownictwo, ale prawda jest w tym przypadku brutalna.

W programie partnerskim bukmacher wypłaca prowizję właścicielowi danej strony. Od czego? Od przegranych poleconych przez niego użytkowników. Prowizje wahają się w granicach 25-40% zysku bukmachera.

Ilu uczciwych znajdzie się przy takim modelu wynagrodzeń? Śmiem twierdzić że niewielu. Jeśli o mnie chodzi, wolę płacić za typy niż mieć świadomość, że gość, który mi je “w dobrej wierze” udostępnia, dostaje prowizję od moich ewentualnych przegranych. :)

A jak funkcjonują te znienawidzone przez większość płatne typy? Pobierają opłaty, dzięki którym można utrzymać porządny serwis i osiągnąć jakiś zysk – nie oszukujmy się – w tej branży nikt nie działa charytatywnie. Alternatywą do płatnych serwisów, ze wszystkimi ich przywarami, jak wysokie ceny czy próby naginania statystyk – są darmowe serwisy, które dla odmiany nie prowadzą żadnych statystyk, a właściciel bogaci się na każdej twojej przegranej. Płatne serwisy są w dużej mniejszości, zarabiają dużo mniej, niż te “darmowe”, dochodzą też zobowiązania wobec użytkowników, z których część nie potrafi się wywiązać.

Przeciętny gracz nie potrafi zrozumieć jak darmowy serwis może zarabiać dużo więcej niż płatny serwis. ;) Ale może to właśnie dzięki temu gracz jest przeciętny i ma 90% szans na przegranie swoich pieniędzy? ;)

Z grubsza nakreśliłem wam realia rynku. Teraz słówko o tym dlaczego nie uznaję zrzutek na typy. Normalnie odwołałbym się do poszanowania własności intelektualnej, ale w tym kraju to ma mniej więcej taki sens jak tłumaczenie zalet prawdziwej miłości gwałcicielowi recydywiście.

Polska to biedny kraj. Budżety większości graczy, nawet tych którzy uważają się za profesjonalistów są śmiesznie niskie w porównaniu do graczy z cywilizowanych krajów. W sumie nie ma się co dziwić, jeżeli w polsce zarabia się 20% tego co w europie zachodniej… Do czego dążę? Z budżetem wynoszącym 2, 3 czy 4 tysiące złotych, bo więcej przeciętny zdzisiek w polsce nie wyłoży na zakłady – moim zdaniem nie ma w ogóle sensu pchać się w zagraniczne płatne typy czy płatne typy w ogóle.

Zasada jest taka, jeżeli zapłata za daną usługę – czyli dajmy na to te kilkadziesiąt eur – jest dla ciebie za wysoka, lepiej żebyś dał sobie z tym spokój. Zaoszczędzisz sobie rozczarowania, po tym jak po dwóch czy trzech kolejnych przegranych stracisz połowę swojego “budżetu” i będziesz miał pretensje do całego świata. Zakłady bukmacherskie to inwestycja długoterminowa. Ale żeby grać długoterminowo, trzeba ograniczać stawki do kilku % budżetu. Przy niskim budżecie nawet solidny 10 czy 15% zysk zapewni ci ledwie równowartość paru misek ryżu – imo szkoda zachodu.

Kogoś, kto robi coś dobrze trzeba wynagradzać, tak żeby go zmotywować do dalszej pracy na podobnym poziomie w przyszłości. Nic nie motywuje lepiej niż pieniądze. Tak, wiem. To się nie mieści w polskiej mentalności. Jeżeli jest okazja żeby kogoś oszukać i zaoszczędzić 30 euro, to tylko frajer by płacił. M.in dlatego w polsce większość ludzi nadal zarabia dziś mniej niż 500 eur na miesiąc. No bo skoro można oblecieć po minimalnych kosztach, to tylko frajer by płacił pracownikowi więcej.

Zrzucanie się po kilkadziesiąt złotych “na zagraniczne typy” jest dla mnie zwykłym dziadostwem, tak samo jak paradowanie w podrobionej bluzie od wietnamczyka. Tymczasem w polsce niektórzy, tak jak chłopaki z Betgang.pl uczynili podkradanie typów sposobem na byznes. Opłata, jaką pobiera za typy właściciel danego serwisu – jest bardzo ważnym indykatorem tego jak ocenia swoją pracę i jakiego użytkownika preferuje.

Jeżeli nie stać mnie na abonament dostępowy to na 99% sam produkt też nie jest dla mnie. Większość z polskich graczy  postrzega zagraniczne serwisy (polacy kochają wszystko co zagraniczne) jako pewien rodzaj świętego graala. Znalazłem dobrego typera z zagranicy, oczekuje że będzie wygrywał dla mnie wszystko jak leci, nawet jeśli kłoci się to ze zdrowym rozsądkiem czy podstawami matematyki. Potem przychodzi moment rozczarowania. Gość przegrał 3 razy z rzędu i większość mojego budżetu wyparowała – jak to możliwe? Oszust!

Przede wszystkim – wracamy do punktu wyjścia – nie ma cudów. Nie ma bukmacherskich magików, którzy w długim terminie są w stanie utrzymać 20 czy 30% stopę zwrotu. Jeżeli ktoś poprzedni miesiąc zamknął z 30% zysku – a my dzięki temu zdecydowaliśmy się na jego typy – to trzeba pamiętać, że najprawdopodobniej część tego zysku “odda w najbliższym czasie.

Ile w takim razie trzeba mieć bukmacherskiego kapitału żeby zacząć inwestowanie z płatnymi serwisami? Moim zdaniem przynajmniej jakieś 5000 eur. Poniżej biorąc pod uwagę średnie ceny dostępu i to, żeby gra w długim terminie była w jakiś sposób opłacalna, raczej nie ma sensu w to wchodzić.

U kogo grać? Przede wszystkim znane i sprawdzone serwisy. Im większy serwis z większą reputacją tym mniejsza szansa bycia oszukanym. Nie będę wskazywał w tym artykule konkretnych serwisów, bo sytuacja na rynku zmienia się dość często. Kiedyś tutaj zrobiłem błąd i opisałem jako solidny Betbank1×2.pl – krótko po tym Betbank miał 6 kolejnych miesięcy na minusie i zaczął eksperymenty z wróżbami – co parę osób mi wypomniało. :D

Dlatego w tym wpisie nie będzie żadnych rekomendacji. Co nie znaczy oczywiście, że autor nie jest zorientowany w rynku. Zainteresowanych zapraszam do wysłania mi wiadomości.

Kapica miesza przy ustawie

Jak podaje PR w lutym Sejm prawdopodobnie zajmie się ponownie ustawą hazardową. Zastrzeżenia do przepisów miała Komisja Europejska, ale według wiceministra Kapicy została ona już przesłana do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i lada moment trafi do parlamentu. Jeśli tak się stanie, to możliwe jest jej wejście w życie uw maju bądź czerwcu. Głównym celem nowej ustawy jest wprowadzenie nowych przepisów dla zakładów internetowych. Kapica liczy na to, że firmy, które oferują swoje usługi hazardowe poprzez serwery zagraniczne zalegalizują teraz swoją działalność w naszym kraju. Przedstawiciele bukmacherów internetowych już zapowiedzieli, że na proponowanych warunkach uzyskania licencji, jest to wykluczone.


kapica

Resort chce też znowelizować ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną, tak aby nawet podmioty niezarejestrowane w Polsce, a urządzające tu grę lub kierujące ją do polskich graczy (np. oferując polską wersję strony internetowej lub reklamując ją po polsku) też podlegały polskiemu prawu, a więc mogły być ścigane za jego złamanie.

Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem. Politycy, wybrańcy narodu, część z nich kończyła zapewne studia, czy nikt z nich nie ma pojęcia jak funkcjonuje prawo?

Jeżeli zabronimy w Polsce używania krzeseł (które posiadają cztery nogi i oparcie – tak by mogli z nich korzystać także Polacy) to zaczniemy ścigać zagraniczne firmy, które produkują krzesła?

Jeżeli na moją stronę może wejść obywatel Bangladeszu, do którego także kierowany jest ten wpis to muszę zapoznać się z prawem panującym w Bangladeszu i sprawdzić czy żadnego nie złamałem?

Prawo z Bangladeszu nie działa w Polsce. Tak samo jak Polskie prawo nie działa np. na Antylach Holenderskich. To, że ktoś ma stronę internetową po polsku nie znaczy, że kieruje ją tylko do mieszkańców NUO (naszej umęczonej ojczyzny) bo jest kilkanaście milionów polaków, którzy mieszkają zagranicą w cywilizowanych krajach. ;) Wystarczy krótki zapis w regulaminie.

Zresztą i tak nie ma to znaczenia – właśnie dlatego bukmacherzy są tam gdzie są, rozsiani po różnych egzotycznych lokalizacjach , ale w ministerstwie zdaje się jeszcze tego nie wiedzą.

W krainie szamanów – czyli Betbank1×2.pl

Szczerze mówiąc chyba trochę marny ze mnie bloger. Bukmacherska tematyka jest tak szeroka, że codziennie powinienem tu tworzyć fajne wpisy o ludziach, którzy osiągnęli sukces, o systemach gwarantujących sukces i stronach gdzie (już od 99 zł!) można znaleźć najlepsze pewniaki, insidery & ustawki. Tymczasem jedyne co potrafię robić to od jakiegoś czasu prześmiewanie wszystkiego.

Ale jak tu nie być prześmiewcą, skoro wszystko co obserwuje wydaje się coraz bardziej pozbawione sensu? A dziś jedna rzecz mnie po prostu rozłożyła na łopatki. Pamiętacie jak w tym wpisie pisałem o zaklinaniu rzeczywistości? :D Cytat:

Branża bukmacherska podobnie jak kibicowanie ekscytuje ludzi. Ekscytuje na tyle, że czasami przestają myśleć racjonalnie. To by tłumaczyło bezgraniczne zaufanie do wszelkiej maści proroków i podwórkowych bogów obstawiania. To w pewnym stopniu przypomina szamanizm, zaklinanie rzeczywistości.

I teraz najśmieszniejsze: wyobraźcie sobie, że ktoś te moje głupawe ideę zaczął autentycznie wprowadzać w życie, ot tak, bez ogródek. Żeby było śmieszniej, serwis, który dawno, dawno temu tutaj pochwaliłem i uznałem za jeden z niewielu poważnych – Betbank1×2.pl, który od teraz oficjalnie opiera się na jasnowidzeniu Sz.P. Jacka:

Czy to jest po prostu szamanizm, czy może już desperacja? Przypomnijmy, Pan Jacek miał tak fatalną serię (strata ponad 40% w jednym miesiącu) że postanowił zrezygnować z dotychczasowych metod i wziąć 4-miesięczny rozbrat z bukmacherką. W nowym wcieleniu postanowił eksperymentować z zagadnieniami psychologii i jasnowidzenia. Postanowił to sprzedawać za 29zł miesięcznie, najzupełniej poważnie – tak przynajmniej mi się wydaje, choć na początku przecierałem oczy ze zdziwienia. Czy branża “płatnych doradców” upadła już tak nisko?

Na koniec dwie rady ode mnie.

1. Dla Pana Jacka – jeżeli ten eksperyment nie wyjdzie, proszę napisać do użytkowników żeby zrzucili się na taką nazistowską ośmiornicę.  Podobno naukowo dowiedziono, że ten gatunek ma 40% lepsze zdolności do przewidywania rezultatów spotkań niż inne ośmiornice, kałamarnice i pozostałe głowonogi.

2. Dla właścicieli płatnych serwisów, blogów, for, typerów, doradców, fiksiarzy, szamanów, ekspertów, bogów obstawiania etc. Ten wpis był ostatnim w którym poruszam ww. tematykę. Nie napiszę już ani słowa o żadnych polskim serwisie z branży bukmacherskiej, zwłaszcza płatnym. Dosyć, to nie katalog reklamowy, a poziom prezentowany przez większość waszych stron na to nie zasługuje.

Proszę o nie kontaktowanie się ze mną w tej sprawie.  Maile z prośbą o napisanie recenzji,  czy opisanie jakiejś nowej “obiecującej” strony, która przypadkowo należy do ciebie od dzisiaj lądują w koszu.

Kelnerzy europy

No i udało się przewidzieć rezultaty polskich drużyn w pucharach prawie dobrze. Pisałem, że w przyszłym tygodniu w grze będziemy mieli już tylko jeden zespół. Wygląda na to, że nie będziemy mieli żadnego.

Nawet ja nie przypuszczałem, że Wisła popłynie z tak słabym klubem z Azerbejdżanu. A jednak!

Sam wpadłem trochę w pułapkę schematycznego myślenia.

Dlaczego polskie drużyny mają być faworytem z kimkolwiek? Z maltańczykami czy azerami?

Prawda jest taka, że obiektywnie rzecz biorąc to są teraz dla polskich drużyn wyrównani i wymagający przeciwnicy.

Lech z trudem po karnych awansuje z azerami.
Ruch nie umie dwa razy wygrać z maltańczykami i cudem ratuje awans.
Wisła przegrywa u siebie z azerami. W zeszłym roku odpadła z estończykami a parę lat temu z gruzinami.

Jeden wynik jest sensacją.
Dwa mogą być niespodziankami.
Te same wyniki przez kilka lat z rzędu to już reguła.

A statystyki nie kłamią – co rok jest to samo i co rok jest gorzej.

Nasza liga w rankingach jest pomiędzy białorusią a słowenią. Nie ma mowy o gonieniu zachodu, bo nawet cypr czy rumunia są już w tym momencie poziom wyżej. Obudźcie się. :D

Ale przynajmniej można się pośmiać raz do roku.